Art. 269b k.k. po 21 lipca 2026: kto odpowiada za sprzedaż narzędzi do podsłuchu?

Drag to rearrange sections
Rich Text Content

Od 21 lipca 2026 roku zmieniło się jedno odesłanie w jednym przepisie Kodeksu karnego. Brzmi niegroźnie, ale w praktyce poszerza krąg czynów zagrożonych karą do pięciu lat więzienia. Dotyczy każdego, kto wytwarza, pozyskuje, sprzedaje lub udostępnia urządzenia i programy służące do podsłuchiwania ludzi. W tym tekście wyjaśniam prostym językiem, co dokładnie się zmieniło, kogo to dotyczy i czego ta zmiana nie oznacza. 

Zastrzeżenie: to opracowanie informacyjne, a nie porada prawna. Przepis jest świeży, nie ma jeszcze utrwalonego orzecznictwa, więc część wniosków to ostrożna interpretacja. 

Co mówił art. 269b przed zmianą 

Artykuł 269b § 1 Kodeksu karnego od lat penalizuje tzw. przygotowanie do cyberprzestępstw. Chodzi o osobę, która wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym urządzenia albo programy komputerowe przystosowane do popełniania określonych przestępstw. Karalne jest także posiadanie i obrót hasłami, kodami dostępu i innymi danymi, które umożliwiają nieuprawniony dostęp do informacji w systemach teleinformatycznych. 

Kluczowe jest to, do jakich przestępstw przepis się odwołuje. Do lipca 2026 roku, jeśli chodzi o podsłuch, odsyłał wyłącznie do art. 267 § 3. To przepis o zakładaniu lub używaniu urządzenia podsłuchowego, wizualnego albo innego urządzenia lub oprogramowania, aby uzyskać informacje, do których sprawca nie ma prawa. 

Co dokładnie zmieniła nowelizacja 

Ustawa z 15 maja 2026 r. o zmianie Kodeksu karnego (Dz.U. 2026, poz. 902) zastąpiła w art. 269b § 1 odesłanie do art. 267 § 3 odesłaniem do art. 267 § 1–3. Nowe brzmienie obowiązuje od 21 lipca 2026 r. 

W praktyce oznacza to rozszerzenie. Artykuł 267 obejmuje trzy typowe sytuacje: 

  • § 1: uzyskanie dostępu do informacji, która nie jest przeznaczona dla sprawcy, np. przez otwarcie zamkniętego pisma, podłączenie się do sieci telekomunikacyjnej albo przełamanie zabezpieczeń. 
  • § 2: uzyskanie nieuprawnionego dostępu do całości lub części systemu informatycznego. 
  • § 3: zakładanie lub używanie urządzenia podsłuchowego, wizualnego lub oprogramowania w celu uzyskania takich informacji. 

Skoro 269b odsyła teraz do wszystkich trzech paragrafów, odpowiedzialność za obrót narzędziem nie zależy już od tego, że narzędzie służy akurat do klasycznego podsłuchu z § 3. Wystarczy, że jest przystosowane do popełnienia któregokolwiek z tych czynów. Autor komentarza opublikowanego przez „Legeartis” zauważa, że zmiana obejmuje także wytwarzanie i obrót sprzętem do podsłuchiwania osób postronnych. 

Jaka kara grozi 

Za czyn z art. 269b § 1 grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. To wyraźnie więcej niż za samo „zwykłe” naruszenie tajemnicy korespondencji z art. 267, gdzie górna granica to 2 lata (grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do 2 lat). Ustawodawca ocenia więc, że hurtowe udostępnianie narzędzi jest groźniejsze niż pojedynczy akt podsłuchu, bo jedno narzędzie może posłużyć wielu sprawcom. 

Jest też różnica w trybie ścigania. Przestępstwa z art. 267 ścigane są co do zasady na wniosek pokrzywdzonego. Obrót narzędziami z art. 269b nie wymaga takiego wniosku, więc prokuratura może działać z urzędu. 

Kogo to może dotyczyć w praktyce 

Najłatwiej wyobrazić sobie trzy grupy: 

Sprzedawcy narzędzi do ukrytego nadzoru. To osoby i firmy oferujące „programy do kontroli telefonu”, które reklamują możliwość czytania cudzych wiadomości, podsłuchiwania rozmów albo śledzenia lokalizacji bez wiedzy właściciela urządzenia. Kluczowe znaczenie będzie miało to, do czego narzędzie jest „przystosowane” i jak jest oferowane. Opis w stylu „sprawdź, z kim pisze twoja żona” trudno obronić jako ofertę legalnego produktu. 

Pośrednicy i afilianci. Samo prowadzenie strony z linkami partnerskimi to nie sprzedaż, ale każdy, kto aktywnie pozyskuje klientów do takiego produktu, powinien sprawdzić, czy jego działalność mieści się w pojęciu „udostępniania” innym osobom. Nie ma tu jeszcze orzecznictwa, więc ryzyko jest realne, choć niedookreślone. 

Osoby prywatne, które odsprzedają lub przekazują takie programy. Przekazanie znajomemu licencji, konta albo pliku instalacyjnego aplikacji szpiegującej może być „udostępnieniem innej osobie”. 

Czego ta zmiana nie oznacza 

Ważne, żeby nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Według omawianego komentarza samo posiadanie narzędzia nie jest penalizowane, choć pozyskanie go może wyczerpywać znamiona czynu. Nie znaczy to też, że każda aplikacja do kontroli rodzicielskiej staje się nielegalna. Programy działające jawnie, za wiedzą użytkownika, służące do ustawiania limitów czasu ekranowego, filtrowania treści czy lokalizacji dziecka, nie są „przystosowane” do nieuprawnionego dostępu do informacji. 

Granica nie leży więc w technologii, tylko w tym, czy narzędzie działa wbrew woli i wiedzy osoby, której dane przechwytuje. Ta sama funkcja, na przykład podgląd lokalizacji, jest legalna w aplikacji rodzinnej widocznej na ekranie i problematyczna w programie ukrytym przed użytkownikiem i reklamowanym jako szpiegowski. 

Jak konsument może ocenić, z czym ma do czynienia 

Dla zwykłego użytkownika wniosek jest prosty: przed zakupem jakiejkolwiek aplikacji monitorującej warto sprawdzić, czy sprzedawca przedstawia ją jako narzędzie jawne i zgodne z prawem, czy obiecuje „pełną niewidoczność”. Pomaga też sprawdzenie polityki zwrotów, regulaminu i tego, kto naprawdę stoi za ofertą. Jeśli chcesz zobaczyć, jak te różnice wyglądają w praktyce na przykładzie konkretnych programów, znajdziesz je w opracowaniu: dokładne zestawienie funkcji i cen popularnych aplikacji do monitoringu. Zwróć uwagę na to, jak producenci opisują własne zastrzeżenia prawne i czy zgadzają się one z tym, co obiecują w reklamie. 

Co powinni zrobić przedsiębiorcy z branży 

Jeśli prowadzisz sklep, serwis afiliacyjny lub firmę sprzedającą oprogramowanie do monitoringu, po lipcu 2026 warto zrobić kilka rzeczy: 

  • przejrzeć opisy ofert i usunąć sformułowania sugerujące ukryty nadzór nad osobami dorosłymi, 
  • wprowadzić wyraźne ostrzeżenie o wymogu zgody osoby monitorowanej i o odpowiedzialności z art. 267 k.k., 
  • zrezygnować z sprzedaży produktów, których głównym zastosowaniem jest nieuprawniony dostęp do cudzej komunikacji, 
  • skonsultować model biznesowy z adwokatem lub radcą prawnym, zwłaszcza przy współpracy afiliacyjnej i reklamowej. 

Co zrobić, gdy podejrzewasz, że ktoś Cię podsłuchuje 

Jeśli sądzisz, że ktoś zainstalował na Twoim telefonie program szpiegujący, zachowaj dowody (zrzuty ekranu, listę zainstalowanych aplikacji, wiadomości), zmień hasła z innego, bezpiecznego urządzenia i zgłoś sprawę na policję lub do prokuratury. Przestępstwo z art. 267 jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, więc to Ty musisz uruchomić postępowanie. Jeśli w grę wchodzi przemoc domowa albo stalking, możesz też skorzystać z pomocy organizacji wspierających osoby pokrzywdzone. 

Podsumowanie 

Nowelizacja art. 269b k.k. z lipca 2026 roku nie zmienia tego, co wolno zwykłemu użytkownikowi, ale istotnie zaostrza odpowiedzialność osób, które wytwarzają, sprzedają i udostępniają narzędzia do nieuprawnionego dostępu do cudzych informacji. Kara do 5 lat więzienia i możliwość ścigania z urzędu sprawiają, że branża oprogramowania „do kontroli” musi uważniej dobierać język ofert i grupę docelową. Dla konsumentów to sygnał, że obietnica ukrytej inwigilacji drugiej osoby jest nie tylko etycznie wątpliwa, ale coraz częściej także ryzykowna prawnie. 

rich_text    
Drag to rearrange sections
Rich Text Content
rich_text    

Page Comments